adventure-begins

Próba generalna sztuki „Życie” odwołana

Lubię sobie wieczorem poleżeć i pomyśleć jak wiele osiągnę w tym magicznym punkcie na osi czasu zwanym jutrem. Zwykle okazuje się, że największym sukcesem jutra jest to, że znowu sobie leżę przed snem i knuję o przyszłych planach podbicia wszechświata. Wcześniej znajduję wymówkę dlaczego pojutrze jest zdecydowanie lepsze od jutra, a popojutrze to już na 100% będzie jakiś „dzień 0”, pełnia słońca, księżyca też i jakieś święto kościelne, które sprawi, że będzie miał miejsce cud czyli zrobię cokolwiek.

Not.

Brzmi znajomo? Najbardziej dotkliwe jest to, że następnie sami nie zauważamy, kiedy przestajemy wierzyć w swoje własne puste pieprzenie i na zawsze spoczywamy w ciepłych objęciach marności. Klęska, stagnacja, nicość, brak perspektyw. Słysząc o prokrastynacji każdy pomyślał „o, to o mnie, biedny chory ja! Mama niesprawiedliwie krzyczała, że jestem leniwą larwą, a mi renta chorobowa przysługuje”. Ale ja nie o tym. Dzisiaj o pieszczeniu się ze sobą i wmawianiu sobie, że z jakiegoś powodu nie jesteśmy gotowi na działanie.

Wszechmogący Google mówi, że „gotowy projekt jest lepszy niż idealny projekt”, a ktoś oświecony powiedział kiedyś, że „jeśli nie wstyd Ci za Twój pierwszy projekt to znaczy, że wypuściłeś go za późno”. Jako posiadaczka czarnego pasa w prokrastynacji, mogę śmiało powiedzieć, że są to słowa warte napisania helveticą (bitches love helvetica) na zdjęciu zachodu słońca w górach i wsadzenia sobie jako tapety na Mac’u. Ludzie, do roboty!

Words of wisdom: Idealny moment to utopia i nigdy nie będziesz w stuprocentach gotowy na nowe, ponieważ jak sama logika nam nasuwa: jest to nowe! I nie robiłeś tego wcześniej! Poczucie bezsensu, zerowa wiedza i pomyłki to część bilansu i zaplanowanej strategii. Problemy zaczniesz rozwiązywać dopiero jak się pojawią, więc na etapie pierwszego kroku warto sobie darować prze-analizę atomów, ruchów gwiazd, czasu i opinii partii rządzącej. Zaakceptuj fakt, że pierwszy Twój projekt to fakap i że na obecnym etapie jesteś i będziesz dzbanem.

Ale pod żadnym pozorem niech to nie powstrzyma Cię przed działaniem. Do wychodzenia na idiotę można dość szybko przyzwyczaić zarówno siebie jak i otoczenie. W tym szaleństwie jest metoda, bo nie chodzi wcale, żeby wszystko wykonywać perfekcyjnie. Życie nie funduje testu białej rękawiczki. Ono wystawia fakturę za wyzwania i przygody. Nigdy nie będziesz mieć tyle kasy, żeby wykupić sobie ubezpieczenie na nowe okoliczności, bo życie jest tam, gdzie nie ma scenariusza. A czy nie o to właśnie chodzi?

Skoro masz pomysł i plan, to nie pozwól, żeby życie niepostrzeżenie przelatywało obok Twojej wersalki. Wytrzyj łzy w poduszkę, wyłącz ten serial, załóż spodnie (ale nie te szare dresy) i zrób pierwszą rzecz na liście „do zrobienia nigdy”. Za rok podziękujesz sobie, ze zacząłeś rok temu.

Brak komentarzy

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>